Kiedy odkryjecie jedno, odkryjecie wszystko...

The Mirror: Niedawno podczas wykładu w Tsegyalgar East wspomniałeś, że podczas wizyty w Tybecie w związku z ceremonią intronizacji w Twoim klasztorze, miałeś pewnego rodzaju doświadczenie przebudzenia. Czy chciałbyś nam powiedzieć coś więcej na ten temat?

Khyentse Yeshe: Tak. Doświadczenie przebudzenia nie wygląda tak, jak na filmach. Nie jest tak, że się idzie do jakiegoś miejsca, np. klasztoru, gdzie ma się być głową danego klasztoru. Na filmach zapraszają dzieci, kiedy są jeszcze bardzo młode, przedstawiają im różne przedmioty i inne szczególne rzeczy, które miały do nich należeć, a one magicznie rozpoznają te przedmioty. Rozpoznajecie te przedmioty, ponieważ np. używaliście danego dzwonka przez całe swoje życie. Albo jeśli robiliście coś bardziej tantrycznego, może używaliście phurby. Albo jeśli dawaliście wiele inicjacji tantrycznych, pewnie rozpoznalibyście swoją czapkę i wszystkie te rytualne rzeczy. Ale najprawdopodobniej, jeśli praktykowaliście dzogczen, wzięlibyście pierwszy znaleziony dzwonek i nie używalibyście czapki i całego tego wyposażenia. Byłoby bardzo trudno rozpoznać te przedmioty i faktycznie jest to trochę dziwne.

Trudno jest też rozpoznać rzeczy w Tybecie, ponieważ chińska rewolucja zniszczyła wszystko. Można znaleźć bardzo niewiele oryginalnych rzeczy, a to co jest, zostało odbudowane. Np. organizacja ASIA zrobiła wiele, by wszystko przywrócić do życia, by było tak, jak w przeszłości lub podobnie, ale w rzeczywistości wiele rzeczy odbudowano w bardziej nowoczesnym stylu. Byłoby więc dziwne, gdybyście rozpoznali coś nowego. Są też inne zmiany w małych miasteczkach, takie jak kanalizacja, elektryczność, telefony komórkowe czy telewizja satelitarna. Wiele rzeczy zupełnie się zmieniło. Z tego punktu widzenia byłoby dziwne móc rozpoznać to samo miejsce.

Kiedy byłem w klasztorze, nie było jeszcze elektryczności. Światła gasły na wiele dni i mieliśmy tylko małe świeczki czy lampki, którymi oświetlaliśmy sobie drogę. Klasztor został całkowicie przebudowany dzięki pomocy ludzi z ASIA, osób które należą również do Wspólnoty Dzogczen, ale został odbudowany w innym stylu, ponieważ nie dało się odtworzyć starego. Nie było również wielu starszych ludzi żyjących wokół klasztoru, zaś młodzi nie wiedzieli, jak było kiedyś. Wciąż żyją niektóre starsze osoby, ale niektóre były naprawdę bardzo stare a niektóre niewidome, więc mogły tylko zrozumieć, co się do nich mówi. Kiedy ma się osiemdziesiąt lat, może być trudno przypomnieć sobie i zrelacjonować swoje wspomnienia.

Kiedy byłem w klasztorze, miałem więcej doświadczeń związanych z dzogczen niż z tradycją sakjapy, do której należy klasztor. Oczekiwałem, że będę miał więcej doświadczeń związanych z dzogczen, ponieważ przez całe życie praktykowałem dzogczen. Bardziej interesuje mnie wiedza i świadomość niż rytuały i „święte” rzeczy.

Kiedy przydarza się doświadczenie przebudzenia, zaczynasz mieć myśli, które nie pochodzą z twojego umysłu czy z twojego wnętrza. Nie jest tak, że zaczynasz mieć wspomnienia, ale masz doświadczenia, które są całkowicie spoza twojego własnego umysłu, oparte na rzeczach, których nie znasz. To bardzo dziwne, ponieważ np. rozpoznajesz środowisko, którego w rzeczywistości nie znasz.

Np. my we Wspólnocie Dzogczen odwołujemy się do Tybetu poprzez słowa naszego Nauczyciela, nie poprzez własne doświadczenie. Nawet jeśli odwiedzamy Tybet, robimy to dlatego, że jesteśmy zainteresowani naukami i chcemy zobaczyć Tybet. To, co rozpoznajemy, jeśli chodzi o Tybet i kulturę tybetańską to kraj, otoczenie itd. Jednakże odnosimy to do słów Rinpocze, ponieważ są one głównym źródłem naszego rozumienia Tybetu. Oczekiwałem mniej więcej czegoś takiego. Jednak zamiast tego miałem naprawdę realne i znajome myśli i odczucia, które pochodziły z całkowicie innego otoczenia. Na początku było to trochę dezorientujące. Powoli te myśli i wspomnienia przeszły w przejrzyste obrazy, mentalne obrazy, od chwili śmierci do momentu odrodzenia się. Tak jakbyś cofnął się dziś coraz bardziej, bardziej i bardziej, i powoli zaczynasz wszystko pamiętać. Pamiętasz wszystko, co wydarzyło się przed twoimi narodzinami i zaczynasz pamiętać wszystko wstecz, aż do momentu, kiedy umarłeś. To są mniej więcej główne wspomnienia, które mam. Nie mam żadnych jasnych wspomnień sprzed czasu śmierci i odrodzenia. Mam myśli, mniej więcej tak, jak się ma świadomość. To tak jakbyś miał drugą świadomość i ta świadomość sugerowałaby ci wspomnienia, idee lub doświadczenia. W końcu musisz zgadywać, czy te idee są rzeczywiste czy nie. Na początku byłem przez to bardzo zdezorientowany i przez wiele dni nie mogłem usnąć, bo wszystko to się manifestowało. Było tak, jakby coś się otworzyło i nie dało się tego zatrzymać. Pierwszej nocy spałem w pokoju Khjentse, w tym domu, który został całkowicie przebudowany, mniej więcej w tym samym stylu. Na początku działo się to nieprzerwanie przez pięć dni. Miałem tak wiele snów i wizji.

Postanowiłem odwiedzić ten klasztor w Tybecie, ponieważ co roku otrzymywałem zaproszenie mówiące: „Jesteśmy teraz bardzo starzy i nie widzieliśmy Cię od czasu, kiedy nas opuściłeś. Chcemy Cię zobaczyć jeszcze raz, zanim umrzemy”. Kiedy byłem bardzo młody, było to okropne psychicznie. Zawsze trudno było mi to zaakceptować. W tym samym roku osiągnąłem wszystko, czego chciałem, łącznie z fajną pracą, dobrą pozycją społeczną, dziećmi, żoną – wszystko było mniej więcej tak, jak tego oczekiwałem od życia. Poświęciłem się też Wspólnocie, co – jak wiedziałem – będzie bardzo ciężkie. Rozpocząłem i zaangażowałem się w ten duży projekt [projekt reorganizacji Wspólnoty Dzogczen – przyp. Mirror]. Stwierdziłem, że jedną z najważniejszych rzeczy do zakończenia będzie podróż do Tybetu. Planowałem wybrać się tam w grudniu. Potem jednak miałem trzy sny, które były całkiem podobne. W dwóch z nich było dużo przemocy z krwią i walką. Trzeci był pełen przeszkód i problemów, głównie związanych z ASIA, które mnie blokowały. Musiałem się zatrzymać na lotnisku, wiele innych skomplikowanych rzeczy. Wtedy zadzwoniłem do Luigi i Migmara i powiedziałem, że wybierzemy się do Tybetu w przyszłym miesiącu.

Migmar wszystko przygotował i w jakiś sposób po dwóch tygodniach byliśmy gotowi do wyjazdu. Wyjechaliśmy, nie mówiąc wiele nikomu. Napisałem e-maila do Rinpocze, że wyjeżdżam. To wszystko. Kiedy tam dojechałem, pierwszej nocy miałem bardzo silne sny. Nie były jak zwykłe sny, bardziej jak wizje. Były tak silne, że nie mogłem się z niczym zintegrować. Miałem wiele dziwnych doświadczeń, które były bardzo realistyczne i czasem nie byłem pewien, czy śnię, czy nie. W taki sposób upłynęła cała noc i miałem bardzo interesujące wizje związane przeważnie z Wadżrasattwą. Miałem także kilka doświadczeń, które zwykle objaśniane są podczas bezpośredniego przekazu, jako doświadczenie przejrzystości, jedno po drugim. Także pewne rzeczy, których doświadczyłem w dzieciństwie, wróciły same przez się. Jak tylko coś zniknęło, znów pojawiło się coś. Drugiej nocy zacząłem uzyskiwać bardziej logiczne i kompletne zrozumienie. o było tak, jakby była jakaś scena i można było widzieć różne aspekty. Miałem także wiele rzeczy do zrobienia, a mieliśmy tylko cztery dni w Tybecie. Miałem wiele spotkań i musiałem dawać błogosławieństwa. Przybyło około tysiąca ludzi prosząc o błogosławieństwa i poczułem, że nie mogę tego zignorować. Było trochę starszych ludzi i miałem związane z nimi doświadczenia i wizje, w których widziałem ich, gdy byli młodzi. Podczas tych czterech dni w Tybecie dawałem błogosławieństwa i uczestniczyłem w tańcach letniego festiwalu, który jest najważniejszym festiwalem w okolicy. Zazwyczaj wszyscy Tybetańczycy mają tego rodzaju festiwal. Ma on charakter religijny i trochę pomieszany i być może to jest jedyny czas w roku, kiedy młodzi chłopcy i dziewczęta mogą się spotkać, jest więc wiele ruchu. Ubrałem się w stylu tybetańskim a oni poprosili mnie, abym się ubrał jak mnich. Nie zgodziłem się, ale ubrałem się w zwykłe kolory pomiędzy żółtym i pomarańczowym tak jak tulku. Zrobiliśmy bardzo długie ofiarowanie mandali w stylu sakjapy. Ludzie byli bardzo poruszeni i szczęśliwi, ponieważ czekali na mnie trzydzieści siedem lat. Ludzie z Galenting poprosili mnie, abym zrobił Szitro, ale to był jeden tekst praktyki, który zapomniałem przywieźć a całkowicie go nie zapamiętałem. Rinpocze robił ten Czang Czog z Szitro Namczö dla ojca Johna Shanea w Merigar z ostatnią częścią palenia imienia - tak jak robił w listopadzie w Merigar. Wtedy nie mieliśmy broszurki do tej praktyki, ale mieliśmy notatki. Nie pamiętałem, jak robić to spalenie, więc po prostu tę część pominąłem i zrobiłem całą praktykę jak zwykle. Nie miałem żadnych wizerunków tych ludzi. Miałem tylko ich imiona napisane na papierze. Rinpocze wyjaśniał kiedyś we Francji, co robić, jeśli nie macie wizerunku ani żadnej podpory do spalenia, ale nie zapamiętałem.Zakończyłem praktykę około północy, a była bardzo długa i intensywna. Próbowałem spać i relaksować się, aby zobaczyć, czy to pojawi się samo podczas nocy. I około drugiej lub trzeciej nad ranem miałem bardzo przejrzysty sen. We śnie robiłem tę praktykę i zrobiłem wszystko kompletnie. Zapytałem, jak uzupełnić tę praktykę i to pojawiło się samo: ten obraz z centralnym HUM, papiery, stusylabowa mantra idąca wokół, i to zaczęło się palić samo z siebie. Było tak przez pół godziny, coś takiego. Poczułem się szczęśliwy, że mogłem to skończyć, ponieważ przynajmniej rano nie mógłbym się tym zajmować. Nie jest miło, kiedy mówisz, że zrobisz coś i potem nie możesz tego dokończyć. Wypełniłem inne rzeczy, które były w planie, wszystkie spotkania, a następnie ostatniego dnia wygłosiłem mowę.

Przed odjazdem Khenpo poprosił mnie, abym poszedł do college’u na wzgórzach. Kiedy tam byłem, znalazłem jedno miejsce, które rozpoznałem z moich snów. W dzieciństwie miałem wiele snów o Tybecie, ale były bardzo odmienne od tego, co widziałem na obrazkach z podróży Rinpocze albo obrazkach z ASIA. Nigdy nie widziałem czegoś, co by tak wyglądało w moich snach. Przez lata byłem przekonany, że ta historia reinkarnacji mogłaby być realna, ale nie widziałem nigdy czegoś, co mógłbym rozpoznać. Miałem taką idę, że powinienem coś rozpoznać. Myślałem, że to powinno być jak film. Każdy ma tego rodzaju ideę. Kiedy byłem młody, miałem ten sen o czymś, co wyglądało jak bardzo wysokie, białe jajo. To było w dziwnym miejscu z odbijającymi się kolorami jak metale wewnątrz bardzo starego klasztoru w bardzo zielonej dolinie. Zawsze miałem te obrazy. Kiedy przybyłem do tej doliny, uświadomiłem sobie, że to było to miejsce. Sangkang [= miejsce, piec do palenia sangu lub kadzidła] był źle zbudowany. Naprawdę nie był właściwie zbudowany i wyglądał bardziej jak jajo niż sangkang. Powiedziałem, „Patrzcie, jakie to dziwne!” Zwykle sangkangi są całkiem małe, ale ten był wyższy niż normalny, trochę jak jajo i całkiem wysoki. Potem spojrzałem w drugą stroną i ujrzałem dolinę Galenting. W tej chwili słońce bardzo mocno odbijało się od wody i to wyglądało jak metal. Zacząłem przypominać sobie ten sen i rozpoznałem, że to jest to samo miejsce, co w moim śnie. Powoli poszedłem do college’u i rozpoznałem wszystko. Oczywiście wewnątrz głównego budynku college’u było zupełnie inaczej. W moich snach była precyzyjna logika. Z jednej strony były tam pewne rodzaje strażników a w środku była nasza linia dzogczen. Ale w college’u to wszystko było jednak w stylu sakjapa i właściwie niezbyt poprawne. Miejsce nie było właściwie zadbane i były jakieś połamane tormy wokół. Nie było zbyt miło na to patrzeć. Ale było to właściwe miejsce i na ołtarzu był właściwy przedmiot. Mogłem rozpoznać i kierować każdym krokiem. Znałem to miejsce dokładnie. Zapytałem, kiedy to miejsce było przebudowane. Powiedzieli, że to miejsce nie zostało przebudowane, ale zostało zbudowane od początku przez [organizację] ASIA w roku 2004 lub 2005. Było czymś bardzo nowym. Wtedy zrozumiałem, że odkąd miałem trzy lata, śniłem o przyszłości. W ten sposób to nie była naprawdę sprawa rozpoznania przeszłego życia. Było to interesujące, ponieważ zrozumiałem, że było właściwe udać się do Tybetu teraz a nie wcześniej. Inaczej nie miałoby dla mnie żadnego znaczenia śnienie o tym przez lata.

The Mirror: Gdzie mieści się Galenting?

Khyentse Yeshe: Mój klasztor jest w Galenting, w Centralnym Tybecie. Jest tam bardzo pięknie i wygląda jak w Alpach. Jest bardzo zielone, z bardzo wysokimi górami i ma dużo wody. Pełne jest owych bardzo rzadkich kwiatów, które możecie znaleźć w Alpach, Stella alpina, które mogą być białe lub niebieskie. Byliśmy tam w porze letniej i było bardzo ładnie i ciepło. Myłem się w rzece. Było jeszcze interesujące to, że dzień przed wyjazdem, nie w dzień wizyty w college’u, poprosiłem o to, aby udać się do starego klasztoru. Jest tam pokój, którego zwykle nie pokazują, ponieważ jest brudny i wciąż w nim pracują. Naprawiali malowidła ścienne. W tych dniach nie pracowali, ponieważ nie było prądu. Poprosiłem, aby tam pójść i kiedy tam byłem, zacząłem rozpoznawać niektóre z tych obrazów. Było tam duże malowidło ornamentów Sambhogakaji z czarnym tłem i wszelkimi złotymi rzeczami na nim. Zacząłem sobie coś przypominać. Powiedziałem, „Powinien tu być inny pokój z tymi wszystkimi strażnikami i rzeczami”. Poprosiłem, aby poszli i otworzyli pokój i powiedzieli mi o nim. Faktycznie rozpoznałem większość z tych malowideł. To było miejsce, w którym wuj Rinpocze praktykował, jedyne prawdziwe miejsce z tamtego czasu. Nic więcej nie pozostało. Zrobiliśmy zdjęcia wszystkiego w tym małym pokoju.

Kiedy powróciłem z Tybetu, zacząłem mieć rzeczywiste znaki, ważne znaki. Były tam rzeczy, do których naprawdę nie przywiązywałem wielkiej wagi, ale ważne znaki były te, że zacząłem mieć sny w nocy. Nie tego rodzaju sny, jakich moglibyśmy się spodziewać − zazwyczaj śnimy o naszym życiu lub poprzednim życiu, bardziej karmiczne sny. Praktycznie zawsze coś wprowadzamy, nawet jeśli mówimy, że mieliśmy sny przejrzystości, zawsze coś przekształcamy i w końcu staje się to czymś śmiesznym. W przeszłości miałem zwykle wiele snów, także z Rinpocze, ale nigdy nie nadawałem im żadnej wagi, ponieważ on zawsze mówił, że sny są bardzo względne i nie powinno się im nadawać żadnej wagi. Jednak sny, które zacząłem mieć po podróży do Tybetu, były zupełnie odmienne. Czułem się bardzo przebudzony z bardzo stabilną świadomością podczas snów. Zawsze miałem wyraźne wyobrażenie, która jest godzina i gdzie jestem. Wielu ludzi mówi o doświadczeniach bliskich śmierci. Większość snów było takich, że mogłem widzieć siebie śpiącego w pokoju. Pierwszy tego rodzaju sen był z Buddą Medycyny. Dla mnie Budda jest ogólny. Nie miałem wielkiej wiedzy o tym, jak wygląda Pięciu Dhjani Buddów, więc dla mnie był on Buddą ogólnym. Powiedział mi czym [kim?] jest, a le wcale nie byłem pewien.

The Mirror: Otrzymałeś nauki termy?

Khyentse Yeshe: To nie jest prawdziwie terma. Nie wiem, czy powinniśmy się fiksować tą ideą nauk z term. Mogę powiedzieć, że mam bardzo precyzyjne sny, w których otrzymuję nauki i to był bardzo prosty sen. To była nauka [praktyka], taka jak ta, którą właśnie otrzymałem, w której nie śpiewamy. To była druga praktyka, nie ta pierwsza. Ta Mingyur Dorje, gdzie są tylko dwie mantry. Wyjaśnienie było dokładnie to i było bardzo proste. Ci Buddowie byli bardzo ludzcy, nie tak jak na tance. Niełatwo ich rozpoznać, ponieważ poruszają się i mówią. We śnie pamiętałem, że Rinpocze zawsze pyta, „Kim jesteś?” Więc zapytałem i on powiedział, „Budda Medycyny”. Wówczas natychmiast go rozpoznałem. Przybył już w innych snach, ale zawsze był to rodzaj próby i ja jeszcze nie byłem gotowy, coś w tym rodzaju. Mówił do mnie i próbował mi przypominać i uczyć tego czy tamtego. Powiedział mi, „Masz tego cudownego Nauczyciela”, i pokazał mi zdolności Nauczyciela. Często też dawał wyjaśnienia, takie jak to z Mingyur Dorje. Powiedział, „Ach, przecież otrzymałeś to od swojego Nauczyciela, nie jest więc ważne abym o tym mówił. Są inne nauki z twojej linii, których nie otrzymasz łatwo”. Następnie powiedział: „Ważne jest, abyś przeczytał książkę twojego Nauczyciela o Dorje Kotrab, sajra Amor. To jest ważne. Znajdziesz to w drugiej części tej książki, The Introduction to the Encyklopedia of Ju Mipham. To jest bardzo ważne i musisz to studiować”. Potem poprosił mnie, abym obiecał, że będę to studiował i odpowiedziałem, „Słuchaj już słowo ‘encyklopedia’ brzmi jak [nazwa] czegoś bardzo dużego. Nie jestem dobry w studiowaniu”. Jeśli musisz coś obiecać a wiesz, że nie możesz tego zrobić...? Powiedziałem: „Muszę być uczciwy, nie jestem zdolny do tego, aby studiować ten materiał. Jak wiele stron to ma? Jak wiele woluminów”? On powiedział: „Przynajmniej dwadzieścia, pomiędzy piętnaście i dwadzieścia woluminów”. Powiedziałem: „Słuchaj - nie!”

The Mirror: Co on powiedział? [W tym momencie jest wiele radosnego śmiechu].

Khyentse Yeshe: Powiedział: „Nie martw się nie musisz studiować w normalny sposób. Uzyskasz wiedzę bez studiowania tych wszystkich rzeczy”, i potem pokazał mi, jak to zrobić. „Teraz weź tę książkę, którą masz”, powiedział. Po prostu udałem się do magazynu Shang Shung Institut blisko gompy w Merigar i wziąłem trochę książek, nie patrząc na okładki. Położyłem tylko rękę, aby zobaczyć, czy poczuję jakiś znak. Pokazał mi jedną z tych książek i powiedział: „Weź tą książkę i to będzie właściwe”. Przez właściwe miał na myśli, że będzie właściwe wziąć ją ze znaku, nie z umysłu, aby użyć swojej zdolności. Następnie pokazywał mi coś wciąż od nowa i powiedział: „ Jak tylko się przebudzisz, przeczytaj tę część. Jeśli nie przeczytasz tej części, zapomnisz ten sen, ponieważ wciąż jeszcze nie jesteś jak twój Nauczyciel. Nie będziesz w stanie spisać wszystkiego doskonale. To wymaga czasu i potrzebujesz wyćwiczyć tę zdolność. To nie przychodzi z dnia na dzień. Musisz być wytrenowany, aby to robić”. Potem znów pokazał mi te strony, abym mógł doskonale zapamiętać i powiedział: „Teraz pokażę ci pewne rzeczy dotyczące twojego życia i twoich zdolności. Nie fiksuj się na idei bycia kimś. To jest twoje życie i tym, co się liczy, jest twoja aktualna kondycja. Jesteś praktykującym dzogczen i powinieneś za tym podążać. Lecz nie zapominaj, że powinieneś uzyskać swoją przeszłą wiedzę i to wydarzy się bardzo szybko. Ale potrzebujesz pewnych instrukcji. Miej to na uwadze, że powinieneś studiować Ju Mipham’a teraz”. Powtórzył te słowa o Ju Miphamie, a ja powiedziałem OK i obiecałem to. Następnie powiedział: „Teraz jest bardzo późno. Jest ok. godz. 3:40 rano. Rozmawialiśmy przez więcej niż półtorej godziny i pamiętaj w snach czas i przestrzeń są bardzo względne”. Potem powiedział: „Twój Nauczyciel jest już od godz. 3. na górze. Przygotowuje loterię, ponieważ bardzo się martwi Wspólnotą Dzogczen.” Następnie powiedział: „Teraz się obudzisz, zauważ która jest godzina i to będzie dokładnie ta godzina. Nie zapomnij o tym, więc kiedy się obudzisz będziesz pewien, że to nie jest fantazja”. Potem powiedział: „Kiedy się obudzisz, natychmiast przeczytaj tę książkę i zapisz ten sen, bo inaczej zapomnisz. Potem idź na górę i pomóż swojemu Nauczycielowi, ponieważ on nie może sam robić tej całej pracy”.

Tak więc obudziłem się o 3:45 i to był dokładnie czas, o którym powiedział, że będzie. Przeczytałem tę książkę, przeczytałem te linijki z encyklopedii, sprawdziłem wszystkie rzeczy, o których mówił, a potem zapisałem ten sen. Następnie poszedłem na górę i Rinpocze był tam od 3. rano. Budda Medycyny pokazał mi obraz Rinpocze robiącego [pewne] rzeczy i Rinpocze był ubrany dokładnie w ten sposób, dokładnie w takiej sytuacji. Przygotowałem coś dla niego do picia, a następnie przygotowywaliśmy razem całą loterię i trochę żartowaliśmy. Skończyliśmy o godz. 6. rano, więc było to bardzo długie przygotowanie. On zawsze robi to w taki sposób.

Tego ranka to [wszystko] było bardzo dziwne. Naprawdę nie wiedziałem, jaki jest ten Budda Medycyny i z pewnością nigdy nie myślałem o Buddzie Medycyny. Nie miałem naprawdę wyraźnej idei, jak on jest przedstawiany. W studio Rinpocze była książka zwana Celestial Galery. To jest piękna książka pełna obrazów Buddy. Zapytałem o nią Rinpocze a On powiedział: „Tak, one są doskonałe i bardzo ładne”. Objaśnił mi niektóre z nich. Jak tylko otworzyłem książkę, był tam ten obraz Buddy Medycyny; to bardzo ładny obraz. Nie powiedziałem Rinpocze o śnie, ponieważ nie chciałem. Potem poszliśmy na dół na śniadanie i to było ok. 7. Obudzili się Diego, Eagle i Mathilde. Wziąłem książkę na dół na śniadanie. Moje dzieci zobaczyły książkę i chciały wszystko widzieć. W pewnej chwili Diego otworzył książkę na stronie z Buddą Medycyny i powiedział, „Kto to jest?! Chcę tego jednego? Podoba mi się. Czy możemy zabrać tę książkę do domu?” i Rinpocze powiedział, „Tak, oczywiście, weźcie ją”. Diego był bardzo zafascynowany tym obrazem Buddy Medycyny.

Miałem webcast i wiele rzeczy do zrobienia, ponieważ tego rana były nauki. Poszedłem do Instytutu pracować z Luigi a Egle i dzieci postanowili iść do gompy pół godziny przed naukami, tak by mogła pokazać im gompę. Normalnie nie możecie wejść do gompy, ponieważ jest tam tak dużo ludzi. Kiedy Diego wszedł do gompy zastał Fabia i Maurizia przygotowujących webcast. Ja byłem w innym budynku Instytutu i robiliśmy test. Diego wszedł do środka gompy i zaczął krzyczeć bardzo głośno, „Pokażcie mi gdzie jest Budda Medycyny”. Fabio był troche zaszokowany i powiedział: „Słuchaj, nie mamy Buddy medycyny w gompie. On nie jest częścią linii i nie mamy go w gompie.” Diego krzyczał do Fabia, „Nie, musisz mi pokazać, wiem że tu jest!” W końcu Fabio powiedział, „Pokażę ci, pokażę”. Fabio znalazł obraz w Internecie i wtedy Diego w końcu się uspokoił.

Przez miesiące Diego mówił o Buddzie Medycyny, więc kupiłem statuę i nadałem jej moc [authenticated]. Była w naszym domu przez rok i on zawsze na nią patrzył. Przygotowałem statuę, wiedziałem, jak ją wypełnić, ponieważ widziałem wiele razy, jak Rinpocze to robił. Pomyślałem, że nie będę mu przeszkadzał i zrobię po prostu minimum tej autentykacji. Więc po prostu włożyłem do środka właściwą mantrę. Pamiętałem mantrę ze snu, ale nie wiedziałem, jak ją poprawnie napisać. Wtedy nie mieliśmy tej fantastycznej broszurki Rinpocze, więc po prostu znalazłem mantrę w Internecie. Można ją łatwo znaleźć. Więc nadałem moc tej statui. Przygotowałem wszystko i włożyłem trochę kryształów do środka, trochę klejnotów z naszej rodziny i trochę małych rzeczy, jakie miałem, trochę relikwii. Potem przygotowałem wszystkie mantry i włożyłem wszystko do środka. Potem zacząłem czytać mantrę, aby nadać moc. Zwykle używamy wizualizacji, którą otrzymałem we śnie. Najpierw zacząłem czytać długą i krótką mantrę. Mam alergię na kamforę, która jest składnikiem większości kadzideł, mogę więc palić tylko pewne rodzaje kadzidła. Inaczej zaczynam mieć atak astmy. Zazwyczaj nie mam kadzideł w domu. Zapytałem Egle, czy nie ma jakiś kadzideł, na co odpowiedziała: „Nie, nie mamy ich. Nie lubisz ich, więc normalnie nie kupujemy ich. Ale powinieneś poszukać, ponieważ może są jakieś stare kawałki w moim pudełku”. Ale to nie miało znaczenia i zrobiłem to bez kadzidła. Następnie zacząłem śpiewać tę melodię, którą usłyszałem w Internecie. Była śpiewana bardzo ładnym głosem a nie recytowana. Próbowałem ją śpiewać w ten sposób, wtedy Egle przyszła i powiedziała: „O, znalazłeś kadzidło, ma bardzo ładny zapach”. Więc wąchała ten zapach i dzieci się śmiały i każdy był bardzo szczęśliwy. Coś więc się działo. Pomyślałem wtedy, w porządku, coś działa wraz z mantrą. W jakiś sposób statui została nadana moc. Wtedy zamknąłem statuę i położyłem ją na ołtarzu. W taki sposób miałem po raz pierwszy coś do zrobienia z Buddą Medycyny.

The Mirror: Teraz mieliśmy inicjacje Buddy Medycyny z Rinpocze.

Khyentse Yeshe: Tak, nawet nie wiedziałem, że będziemy mieli tę inicjację. Odkryłem to dopiero na parę dni przed wyjazdem, ponieważ Fabio powiedział mi: „Słuchaj, kiedy pojedziesz do Tseyalargar, będziesz miał do czynienia z innym problemem”. Powiedziałem: „Co? Ja już mam webcast”. On powiedział: „Nie, wiesz że teraz ma być inicjacja?” Zapytałem: „Jest inicjacja czego?” Fabio odrzekł: „Och, nie wiem, ale coś z medycyną. Ale musisz się z tym uporać.” Powiedziałem: „Fabio przyślij mi coś, co objaśnia to, ponieważ wiem, że zrobię coś głupiego. Nie wiem jak się to robi. Ty to lubisz, ja nie jestem tym, kto to robi”. Pamiętacie jak robiliśmy tą inicjacje w Argentynie? Natychmiast popełniliśmy jakiś błąd i Fabio powiedział: „Ale to jest co innego niż wtedy”. I powiedziałem: „OK, w porządku”. Zasadniczo zawsze się to wydarza. Więc Fabio powiedział, że jest ta inicjacja, a ja powiedziałem: „O interesujące”. Potem na dzień przed odkryłem, że to inicjacja Buddy Medycyny.

The Mirror: Yeshe, dlaczego zdecydowałeś się nauczać teraz, w tym czasie?

Khyentse Yeshe: Zdecydowałem się teraz uczyć, po prostu dlatego że nie mam innej możliwości. „Kiedy odkrywasz jedno, odkrywasz wszystko”. To mi się przydarzyło, a kiedy to odkrywacie, macie zdolności i rozwijacie je, byłoby błędem trzymać to tylko dla siebie. Nawet tu w tych dniach w Tsegyalgar East, zawsze mam sny dotyczące Longsel i Tańca Wadżry. Moje życie tak bardzo się zmieniło i muszę poświęcić je Wspólnocie Dzogczen i naukom, lecz przede wszystkim Rinpocze. Teraz mam bardzo interesujące sny o trzech poziomach Tańca Wadżry: ruch tak jak go teraz robimy, jaka powinna być integracja z kontemplacją i bezpośrednią obecnością, mandala i pełna dziedzina formy oraz wszechświat. Będę praktykował i wyjaśniał to nauczycielom Tańca Wadżry jak tylko to zrealizuję, a także ponieważ Rinpocze prosił mnie o to.

The Mirror: Bardzo dziękujemy za poświęcony czas i za wszystko, co dla nas robisz.

Transkrypcja – Naomi Zeitz
Redakcja – Anna Bartenstein i Naomi Zeitz
Tłumaczenie – Marek Macko